wtorek, 28 lutego 2017

57. Nadmiar szczęścia

O tym, jak uzyskać to, czego się bardzo chce. Albo polec próbując.


Mój Karaluszek ma już ponad rok i w tym momencie pilnie pracuje nad dwoma ważnymi projektami, mianowicie zwiększenia własnej mobilności oraz rozwoju obszaru komunikacji werbalnej. Czyli że stawia pierwsze kroki i gada jak nakręcona. Obserwator z zewnątrz mógłby pomyśleć, że jest to pozbawiony sensu ciąg przypadkowych sylab, okraszony chaotyczną gestykulacją. Ale tak się dziwnie składa, że kiedy Robaczek czegoś bardzo chce, to bezbłędnie potrafi przekazać, o co chodzi. A jeśli werbalne sposoby komunikacji zawiodą, zawsze można chwycić za starą, sprawdzoną metodę i uruchomić pozawerbalną syrenę alarmową. 

"Ponad rok" oznacza również, że skończył mi się urlop macierzyński i jadę już na bezcennych zapasach wypoczynkowego, a z każdym kolejnym dniem rośnie tylko mój Arbeitsangst, osiągając już poziom przerażonego jeżozwierza na środku trzypasmowej autostrady. Im bliżej godziny zero, tym bardziej kreatywne stają się moje pomysły, jak ją odsunąć, a najlepiej unieważnić. Działam na różnych obszarach - z jednej strony poluję na kumulacje w toto-lotku, z drugiej na szybko próbuję nauczyć się programować, gdyż praca programisty wygląda mi na taką, gdzie nie ględzą ci non stop o targetach i niekoniecznie dają w rękę mydło-powidło i każą sprzedawać.

Oczywiście jest jedno rozwiązanie, którego skuteczność jest cokolwiek wyższa niż w przypadku liczbowych gier losowych, a jednocześnie efekty pojawiają się szybciej, niż przy ambitnym zamiarze zmiany branży na taką, o której ma się zerowe pojęcie (ale dużo dobrych chęci). Tak, tak, mówię o tym rozwiązaniu, które pojawia się po 9 miesiącach i skutkuje słodkim, rozkosznym okresem 12 miesięcy urlopu macierzyńskiego i efektem ubocznym w postaci małej larwy do wykarmienia. I niestety, ze względu na te efekty uboczne ostatecznie muszę tę opcję jednak odrzucić. Jeden Karaluszek to szczęście, ale nadmiar szczęścia może człowieka wykończyć.

Także kolekturo lotto, jutro przybywam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz