środa, 21 grudnia 2016

43. Dobre rady

Zaprzeczanie formą obrony.




Ciocie Dobra Rada. Zawsze przy tobie, gdy ich potrzebujesz. Znają córkę kuzynki sąsiadki z pierwszego, która miała dokładnie ten sam problem. Chętnie poradzą, czy tego chcesz, czy nie. Jeszcze chętniej przycisną twoją twarz prosto w kałużę błota, żebyś aby na pewno lepiej poznał jego smak.

Pamiętam, jak w ciąży poszłyśmy z mamą do miejscowej piekarnii i mama poprosiła o chleb z niskim indeksem IG, lekkim konwersacyjnym tonem dodając, że mam cukrzycę ciążową. Pani sprzedawczyni równie lekko i równie konwersacyjnie odpowiedziała, że leżała z taką jedną młodocianą na porodówce, która miała cukrzycę, o którą nie dbała. Pani sprzedawczyni bardzo obrazowo nakreśliła na swoich nieskromnych kształtach, jak gigantyczne lekarze musieli zrobić nacięcie na brzuchu szczęśliwej położnicy, by wyciągnąć z niej dziecko. Odtąd dotąd, proszę pani. Takie wielkie.

Cóż, poród mam za sobą i obyło się bez numeru rodem z pokazów iluzjonistycznych w stylu: bierzemy piłę i przecinamy panią na pół. Ba, urodziłam tak zwanymi siłami natury*.

Teraz wielkimi krokami nadciąga kolejna trauma, mianowicie powrót do pracy po macierzyńskim. Zgodnie z moją filozofią życiową zaczerpniętą od nieśmiertelnej Scarlett O'Hara "Będę się tym martwić jutro", postanowiłam absolutnie nie myśleć o tym w bieżącym roku kalendarzowym.

Tyle że Ciocie Dobra Rada ściągają do cudzej traumy jak emeryci do promocji cukru w Biedronce. Już dzwonią, już pytają, czy żłobek czy niania. Jeśli żłobek, to dziecko będzie chorować non stop. I będziecie musieli się z pracy zwalniać. No i wiecie, żłobki to zło. Wiecie co się w żłobkach dzieje. No wiecie (nie wiecie?).

A z kolei niania taka droga. No jak niania, to koniecznie z polecenia. Ale przecież nie macie znajomych z dziećmi, to jak ją znajdziecie? No jak? I koniecznie musi być z waszej dzielnicy, żeby w korkach nie stała, pamiętajcie. I żeby prasować dziecięce rzeczy chciała. Itede, itepe.

Nie mówię, że moja strategia opierająca się na założeniu "co się odwlecze, to i uciecze" jest w tym przypadku dobrym rozwiązaniem. Ale czy moglibyśmy ten temat zacząć po Świętach? Czy głosem rozchodzącym się wśród nocnej ciszy ma być moje pełne frustracji ARGH!@#?

Tymczasem w firmie ponoć szykują się gigantyczne zmiany, no rewolucja systemowa, przeformułowanie całego projektu, restrukturyzacja na ostro. Czyli zabawa jak co kwartał. Próbowałam się podpytać, co tam nowego się szykuje, ale koleżanka machnęła ręką. Zanim wrócę, wszystko 3 razy się zmieni. Ridge poślubi pięć razy Taylor a koniec końców i tak wyląduje w łóżku z Brooke.

__________
*Te siły natury sączyły się do mojego krwioobiegu przez kilka godzin pod roboczą nazwą: oksytocyna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz