sobota, 19 listopada 2016

36. Koperek

Kryzys wydaje się tymczasowo zażegnany.




Aktualna seria ząbkowania dobiega końca, górne siekacze prawie w komplecie. Widać światełko w tunelu. Moja mama, osoba która każdego zawsze potrafi pocieszyć, uprzejmie donosi, że ponoć najgorsze są trójki.

Karaluszek zrobił się trochę mniej marudny, śmiga sobie wesoło po podłodze i trenuje chwyt pęsetowy, wybierając z dywanu wszystkie okruszki podejrzanej proweniencji. A ja gonię za nią z odkurzaczem. Nie dość szybko. Nigdy nie wystarczająco szybko.

Gryzie wszystko jak młoda, żądna krwi pirania. Meble. Książki. Pilota. Moje uda. Ramiona babci. Ogon kota. Wszelaką zieleninę, jeśli nie zdążymy zabrać na czas. Ostatnio dobrała się do koperku, który wystawał z torby na zakupy. Rudy kot patrzył wzrokiem pełnym żądzy i zazdrości. Ile kontrabandy wyciągałam już z Karaluszkowej paszczy, nie uwierzycie. Ale najbardziej przeraża mnie myśl o tym, czego nie zdążyłam wyciągnąć.

Wraz ze zwycięstwem Karaluszka nad brutalnym rozwojem uzębienia, ja tymczasowo przezwyciężyłam jesienny dołek. Macierzyństwo nie takie dziś potworne a do powrotu do pracy wiele się może jeszcze wydarzyć, szóstka w totolotka, niekorzystna trajektoria lotu asteroidy, dżuma albo wąglik. Jak widać, chwilowo jest lepiej. Wygrałyśmy bitwę, ale nie wojnę. 

Tymczasem idą Święta i każdy z nas musi nieść swój krzyż, jak mówi stare chińskie przysłowie. Postanowiliśmy spędzić te Święta z rodziną męża, co samo w sobie nie jest złe. Ale najpierw trzeba tam dojechać. Z dzieckiem, które nie cierpi wszelkich form zniewolenia. I dwoma kotami. Z których jeden kocha przejazdy samochodem równie mocno, co dziecko. A drugi, dla odmiany, siedzi przez całą drogę tak cicho, że na siódmych bramkach na autostradzie zaczynasz się zastanawiać, czy przypadkiem nie zostawiłaś go w domu.

Przypuszczam, że droga w jedną stronę dostarczy mi tyle wrażeń, że nie zdecyduję się na powrót do momentu osiągnięcia przez Karaluszka wieku 18 lat oraz przeniesienia się moich drogich kotów do Krainy Wiecznego Leżenia Na Kanapie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz