czwartek, 17 listopada 2016

35. Jesienne frustracje

Ot, taki tam weltschmerz.




Sezon na dynie i śliwki naturalnie przeszedł w sezon na zimową herbatę z imbirem i lekką, jesienną depresję. Kocham w tej porze roku miękkie, puchate szaliki, feerię barw na cmentarzach i pierwsze, nieśmiałe Last Christmas. I jednocześnie leżę zwinięta w kłębęk i żałuję, że nie jestem bakterią, która mogłaby wytworzyć formę przetrwalnikową i doczekać jakoś do lepszych czasów.

Główny tegoroczny sponsor mojej jesiennej frustracji to powrót do pracy, zbliżający się wielkimi krokami wraz z każdym kolejnym miesiącem ukończonym przez Chrabąszczyka. Przypomnijcie sobie najbardziej męczącą rozmowę telefoniczną z konsultantem, jaką odbyliście. Pomnóżcie przez 8 godzin i 5 dni w tygodniu. Podnieście do potęgi dedlajnów i targetów. Oto, co na mnie czeka.

Na drugim miejscu plasują się trzy siwe włosy, które znalazłam ostatnio na mojej głowie. Całe szczęście, że z 6 żarówek w łazience działa już tylko 1, bo kto wie, ile jeszcze bym ich wypatrzyła. I nie chodzi nawet o paniczny lęk przed koniecznością regularnego ich farbowania. Tylko o przeświadczenie, że razem z tymi włosami starzeje mi się mózg. I że już nie dam rady nauczyć się czegokolwiek na tyle, żeby zmienić tę cholerną pracę.

Niczym błyszcząca wisienka na piętrowym torcie mojej frustracji znajduje się fakt, że Chrabąszczyk weszła w fazę kolejnego ząbkowania i wymaga 200% uwagi non stop, w dzień i w nocy, na jawie i przez sen. Tak, powiem szczerze - doprowadza mnie do szaleństwa.

Drogie bezdzietne koleżanki, wyrodne kobiety, które zanic mają tykanie zegara biologicznego i perfidnie stosują antykoncepcję, plując w twarz ZUSowi. Nie słuchajcie dobrych rad ciotek, szwagierek, kuzynek męża. To wcale nie jest tak, że jednego dnia nie chcesz mieć dzieci, a następnego rodzisz jedno i nagle dzyń dzyń, do twoich drzwi dzwoni instynkt macierzyński. A przynajmniej niekoniecznie.

Może się okazać, że każda minuta zabawy z dzieckiem od świtu do późnych godzin nocnych będzie was doprowadzać do szaleństwa. Że pierwszy odruch, jaki będziecie mieć, słysząc dziecięcy płacz, to będzie - uciec. Może się okazać, że zwyczajnie, będziecie chciały od życia czegoś innego, niż być matką. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że na frustracji matki najwięcej straci dziecko, bo jak doskonale nie starałaby się wypełnić swoich obowiązków, nie zatrze do końca wrażenia, że tym właśnie są - obowiązkami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz