piątek, 26 sierpnia 2016

16. Marchew

O pierwszych razach, na które tak niecierpliwie czeka młoda matka.




Do rozszerzania Chrabąszczykowej diety wcale mi się nie spieszyło. Karmienie piersią jest o tyle korzystne, że nie muszę nic obierać, gotować, trzeć, ugniatać, blendować ani schładzać. A te czynności wydają mi się atrakcyjne tylko pod warunkiem, że ich zwieńczeniem jest trzypiętrowy tort. Gdzie przynajmniej jedna warstwa jest czekoladowa.

Chciałam poczekać z tym jarmarkiem aż wrócimy z wakacji. Ale internet powiedział (a za internetem moja mama): zacznij rozszerzać dietę w szóstym miesiącu. Nie później, bo twoje bydło padnie, twoje uprawy pokryje szarańcza, spadnie na ciebie deszcz żab, fiskus postanowi skontrolować działalność gospodarczą twojego męża i ogólnie czeka cię 7 lat nieszczęścia.

I tak zabraliśmy na wyjazd pakiet słoiczków Gerbera z jabłuszkiem. Wydawałoby się, całkowicie niewinnych. Na pewno smacznych. Apetyt Małej sprawił, że postanowiłam przemianować ją z Karaluszka na Owocówkę Jabłkóweczkę. Zje najwyżej jedną łyżeczkę, napisali w internetach. Pfff. Drugiego dnia zniknęło prawie pół słoiczka.

Z tym większym entuzjazmem po powrocie zabrałam się za misterium tarcia i ugniatania, biorąc na pierwszy ogień marchew. Mała Owocówka już nie mogła się doczekać, wymachując wesoło łapkami.

Jej reakcja na marchewkę troskliwie przygotowaną przez mamusię była bezcenna. Gdy tylko pierwsza łyżeczka dotknęła żądnych wrażeń kubków smakowych, Mała od razu zwymiotowała wszystko, co miała w żołądku. Po raz pierwszy w życiu.

Nie poczułam się szczególnie zmotywowana do dalszych eksperymentów kulinarnych. Wiem, że mój obiad ma się do gwiazdek Michelin jak najtańszy klapek z Aliexpress do szpilki Louboutin, ale żeby aż tak!?

I wtedy mój mąż zapytał internetów: jak rozszerzać? A internety odpowiedziały: najpierw dawaj warzywa. Jak dziecko zaakceptuje warzywa, dopiero wtedy podaj owoce.

Trochę mnie to podłamało. I wprawiło w nastrój nieco podejrzliwy wobec koncernów żywnościowych. Bo wszystkie słoiczki, które można podawać jako pierwsze, tajemniczym sposobem zawierają jabłuszka.

Już zaczynałam rozpaczać, że oto przez jedną błędną decyzję, cały świat warzyw już na zawsze, na wieki wieków amen jest stracony dla mojej córki; od dziś do ostatniego dnia życia będzie jadła już tylko jabłuszka, na zmianę z pączkami i tortami czekoladowymi. Ale następne kilka dni udowodniło, że z takim samym apetytem wcina marchew, ziemniaka i buraka, byle papka była w stadium odpowiednio rozciapkanym.

No, może burakiem trochę bardziej pluje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz