środa, 27 lipca 2016

11. Mumia

O tym, jak dobrze znać języki obce.




Zaczęło się od tego, że padł nam samochód. To znaczy bardziej mojemu mężowi, niż mi, bo pomimo wywieranej na mnie z różnych stron i z różnym naciskiem presji, sama prawa jazdy nie posiadam. Cenię sobie jednak honorową pozycję pierwszego pasażera i korzystam z jej przywilejów, ot chociażby - picia alkoholu na imprezach, kiedy akurat nie jestem w ciąży ani nie karmię.

Wracając jednak do tematu, padł nam samochód i w momencie, gdy wydał ostatnie tchnienie, przypomniałam sobie piętnaście tysięcy rzeczy, które mieliśmy załatwić, zakupić czy w inny sposób popchnąć do przodu. Wszystkie oczywiście poza naszym rewirem spacerowym.

Postanowiłam skorzystać więc ze złotej myśli - jeśli góra nie może przyjść do Mahometa, do Mahomet pójdzie do góry. A jeśli Mahomet nie może pójść do góry, to zamówi ją sobie przez internet.

I tak trafiłam do wirtualnej świątyni wszelkiego zbytku, do otchłani bez dna, przestrzeni bez granic, za to z dziewięcioma ukrytymi wymiarami. Na Aliexpress znaczy się. I zaczęłam szukać rzeczy, bez których wychowanie dziecka jest po prostu nie możliwe, a które udźwignie moja karta kredytowa.

Dla tych, co nigdy tam nie byli, powiem tylko o jednej kwestii - cały serwis został radośnie przepuszczony przez translatora, przy którym nawet produkt Google wymięka. I tak powstała polska wersja językowa. Opisy produktów i warunki sprzedaży do własnej interpretacji. I na własne ryzyko.

Czytam sobie słowa kluczowe w opisie dziecięcych pierdół, a tam poza standardowym zestawem odmienionym przez wszystkie przypadki: mama, dziecka, niemowlętom, noworodków, co chwilę natykam się na: mumia. Przy śpiworkach ma to jeszcze jakiś sens. Myślę sobie - owijasz dziecko jak mumię i tak mu cieplutko i bezpiecznie. Trochę jak woombie*, które zawsze kojarzyły mi się z zombie. Tu zombie, tam mumia, wszystko się zgadza.

Ale potem szukam torby do wózka i znów co chwilę widzę: mumia. Że niby co, owijam butelkę z mlekiem jak mumię? Ciepło nie ucieka? Pieluszki zwijają się jak bandaże?

Po chwili do mnie dotarło. Znawca języka angielskiego - lub osoba z przewrotnym poczuciem humoru - umieściła w słowach kluczowych mummy zamiast mommy. I stąd mamy mumię zamiast mamusi. Swoją drogą, to gdzieś rzuciła mi się w oczy śliczna różowa dziewczęca bluzeczka z napisem I love my mummy. Ala ma kota, Ola ma psa, a Dżessika ma swoją malutką, ukochaną mumię.

__________
*Dla nieobeznanych z tematem - woombie to takie coś do spania dla niemowląt, które uniemożliwia im podrapanie się po nosie, jakby nagle poczuły taką chęć i wolę. Teraz, jak już mam mumie w głowie, to nawet dostrzegam pewne podobieństwo...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz